• Wpisów:3
  • Średnio co: 40 dni
  • Ostatni wpis:160 dni temu
  • Licznik odwiedzin:236 / 162 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
DEPRESJA- jedno z najczęściej występujących zaburzeń psychicznych. Depresja dotyka coraz większej liczby osób młodych i starszych, nie leczona często doprowadza do SAMOBÓJSTWA.

Dziś chciałam obalić parę MITÓW na temat depresji.

1.Depresja nie jest chorobą.
W rzeczywistości to bardzo poważny stan chorobowy , w trakcie którego występują zmiany w funkcjonowaniu mózgu.Stan ten często jednak jest mylony z nieszkodliwym smutkiem.

2.Chorzy na depresje MUSZĄ przyjmować leki.
Nie każdy chory potrzebuje leków, niektórym wystarcza sama rozmowa z psychoterapeutą. Konieczność pojawia się wtedy kiedy chory ma objawy samoagresji.

3.Nadmiar obowiązków pomaga chorym.
Wydaje się że nadmierna ilość obowiązków zapobiega napływowi smutnych myśli w danym momencie. W rzeczywistości to wcale nie pomaga ponieważ, chorzy często są zmęczeni najprostszymi obowiązkami (zmywanie naczyń)

4.Tylko kobiety chorują na depresje.
Mężczyźni chorują ma depresje równie często jak kobiety, jednakże u mężczyzn objawia się to często np. piciem alkoholu, zażywaniem narkotyków, agresją . Przyczyna tego jest to iż mężczyźni nie są tak otwarci jak kobiety i mniej skłonni do okazywania uczuć.

5.Osoba chora powinna myśleć pozytywnie.
Nic tu nie pomoże pozytywne myślenie, czasem może ono nawet pogłębić depresje. Chorzy jak wykazują badania mają małe stężenie serotoniny i adrenaliny we krwi więc samo pozytywne myślenie niestety nie pomoże.

6.Psychotropy mogą zmienić osobowość.
Osobowość i pogląd na świat może zmienić sama choroba, leki nie maja nic wspólnego ze zmianą naszej osobowości.

7.Leki zwiększają ryzyko popełnienia samobójstwa.
Leki nie zwiększają ryzyka popełnienia samobójstwa, ale mogą się to tego bezpośrednio przyczynić. Chory odzyskuje bowiem siły podczas przyjmowania leków ale poprawa nastroju występuje dopiero 2-3 tygodnie po rozpoczęciu leczenia. Chory zatem ma więc zły nastrój i jednocześnie więcej siły, by wprowadzić swój plan w życie.
 

 
Chciałam opisać siebie..
Więc zacznę od tego że urodziłam się 26 maja 2000 roku, godziny nie znam. Moje dzieciństwo było dość spokojne do 3 roku mojego życia.. Gdy miałam 3 lata mój ojciec stwierdził że ma mnie i moja mamę w poważaniu i wyjechał do Niemiec, do kochanki. Wtedy moją mamę od załamania nerwowego i mnie od głodu uratowali dziadkowie ( u których z resztą mieszkam do teraz). Jakoś żyłam tak aż do 7 roku życia kiedy mama poznała swojego obecnego męża, jeżeli tak można go teraz nazwać. Oczywiście na początku był idealny dla mnie, uwielbiał mnie wprost ubóstwiał aż do ślubu. Po ślubie wszystko się zmieniło ... W 2010 roku poznałam moją przyjaciółkę. w 2012 roku urodziła mi się siostra. Kiedy miałam 13 lat zachorowałam na nerwicę objawiało się to u mnie kaszlem (okropnym kaszlem). Przyczyną tego była przeprowadzka i ślub mojego chrzestnego (brata mamy) którego traktowałam jak ojca. Kiedy miałam 15 lat kaszel minął lecz pojawiła się moja "przyjaciółka" DEPRESJA, z którą zmagam się do dziś. W 2015 roku spotkałam miłość mojego życia (powiecie "o ma 17 lat i spotkała miłość życia", ja wiem że będę z nim do końca takie rzeczy się czuje, a zarówno czuje to on jak i ja). W tej chwili jestem w załamaniu i od 8 dni nic nie jem i nie śpię (kiedyś to opiszę). Tak więc wygląda moje raz czarno-białe a raz kolorowe.
 

 
Może zacznę od tego że mam 17 lat. Od 2 lat zmagam się z depresją, lecz nie tylko to będzie tematem mojego bloga. Będę pisać tu o wszystkim...
Wszystkim co przytrafia mi się w życiu o chwilach dobrych i złych.